sobota, 15 marca 2014

Rozdział 7 - Fragment 1

HISTORIA TALENT SHOW

            Na początku 2012 roku wyemitiwano pięcioodcinkowy program pod tytułem The Talent Show Story. Przypominał on, że talent show nie jest niczym nowym w telewizji, ale zaczął się kilka dekad wcześniej, gdy powstał Opportunity Knocks, prawdopodobnie pradziadek wszystkich talent show, prowadzony przez Hughie Greena. Przekazywano w nim historie z przesłaniem, na przykład te o Lenie Zavarony, która stała się gwiazdą jeszcze jako dziecko i umarła w wieku trzydziestu pięciu lat po dlugiej walce z anoreksją. Najwyraźniej każdy rozgłos ma swoją ciemną stronę! Z oczywistych powodów najważniejszą osobą w programie The Talent Show Story był Simon Cowell, który w pojedynkę zmienił telewizyjne sobotnie wieczory, a wiele z pokazywanych wówczas gwiazd właśnie jemu zawdzięcza sławę. Najbardziej oczywistym przykładem jest Susan Boyle, z która przeprowadzono wywiad w pierwszym odcinku. One Direction pojawiło się w drugim, razem z JLS oraz Alexandrą Burke.
            Jedną z recenzentek oceniających występy chłopaków, Lisa Verrico z "The Times", zestawiła że sobą te starsze reality shows że świeżym, nowym wykonawcą. "Ich krótki, ale wypełniony po brzegi występ był przyjemnością w starym, wyrazistym stylu - napisała. - Wśród strojów pojawiły się sztruksowe marynarki, szelki i ciemne sweterki w serek. Nawet przeglądając wiadomości od fanów na Twitterze, siedzą w piątkę na sofie, One Direction wciąż wyglądało jak zespół rodem z południowej telewizji lat siedemdziesiątych". Dzięki nim wróciła moda na boysbandy, a Lisa stwierdziła, że była to "dobrze wykonana robota".
            Kitty Empire z "The Observer" wypowiadała się w równie pochlebnym tonie. "Mają w sobie niezaprzeczalny czar - napisała. - Otwierające koncerty Na Na Na pokazuje One Direction na plaży, biegajacych po scenie jak źrebięta wypuszczone w dziale męskim H&M. Jeśli któryś akurat nie śpiewa, ma za zadanie wywołać falę pisków. Tym, którzy nie oglądali X Factor, przypominam, że w zespole nie ma głównego wokalisty, ale Harry Styles, istny fenomen z burzą loków, jest w nim siedemnastoletnim szczeniakiem alfa. Jego rozmowa z fanami wywołuje gwałtowną, ogłuszającą reakcję. Później okazało się to bardzo przydatne, gdy człowiek ekipy technicznej próbował zorganizować na scenie sztuczne ognisko". Skomentowała też to, że, przynajmniej na scenie, nid było oficjalnych układów tanecznych. To dość niezwykłe jak na boysband, ale przypominało wszystkim, że chłopcy zaczynali jako soliści. Dzięki temu też mogli wyjść na scenę mimo niedawno wypadku.
            Rosnącą popularność Harry'ego zwróciła też uwagę Simona Price'a, który skomentował ten fakt w niedzielnym wydaniu "The Independent". "Dzisiejszego wieczoru chłopcy dosłownie wyskoczyli z plakatu w stylu pin-up - napisał. - Z bezsensownych tekstów przedstawiających wykonawców, dowiadujemy się na przykład, że Harry lubi chrupiące bułki i nie znosi buraków. W odpowiedzi na informacje 99,9% fanek zaczyna ogluszajaca krzyczeć. Widzicie, w One Direction są równi i równiejsi, a badania empiryczne pozwalają mi stwierdzić, że obdarzony burzą loków Harry Styles jest z nich najbardziej popularny. Zamknijcie oczy, a po różnicach w ilości decybeli wśród publiczności poznacie, kto aktualnie prowadzi. Nigdy się nie pomylicie". W rzeczy samej Harry przyciągał niezaprzeczalnie najwięcej uwagi, mimo niegasnących kontrowersji z powodu Caroline Flack.
            Kiedy wspomnienie wypadku trochę zbladło, w trakcie podróży busem chłopcy zaczęli robić sobie różne żarty. "Któregoś dnia Liam spał, a Zayn wygolił mu kawałek brwi - powiedział Harry w rozmowie z "The Sun". - A potem to Zayn poszedł spać, a ja wygoliłem mu na nodze swoje inicjały". Czasami łatwo było zapomnieć, że w wielu aspektach członkowie zespołu wciąż są zwykłymi nastolatkami, którzy lubią się wykupić - przy całej dyscyplinie obowiązującej w trasie, na próbach, w studiu nagraniowym i w czasie przygotowań do zbliżającego się wielkimi krokami podboju Stanów Zjednoczonych potrzebowali jakiegoś sposobu na pozbycie się napięcia.
            Kiedy Harry i reszta ekipy znalazła się w Londynie, gdzie ich występy zabierał kolejne dobre recenzje, w prasie pojawiały się starsze kobiety, które wyznawały, że mają młodych kochanków, i opowiadały, jak czują się dzięki temu szczęśliwie. "Harry Styles i jego bujna czupryna zbierają lwią część miłości", napisała Caroline Sullivan z "The Guardian", zauważając przy tym, jak wielu innych dziennikarzy, że One Direction różni się od innych boysbandów. Nie tylko nie tańczą, ale są też bardziej eleganccy niż koledzy po fachu. Sprawiali wrażenie szykownych i nigdy nie zapominali o świeżo wypracowanych koszulach. Nie unikali marynarek. W rzeczywistości nikt z nich nie był naprawdę elegancki, ale ten wizerunek im pasował, bo dzięki temu wyróżnili się z tłumu. "Pieprzyć Bieber fever - napisał jeden z fanów. - Mam One Direction infection". Wyglądało na to, że jego zdanie podzielały tysiące nastolatków.
            Wciąż planowano podbój rynku amerykańskiego, spekulując, że zarówno Disney, jak i Nickelodeon są zainteresowani ściągnięciem chłopaków do siebie, co potężnie wsparło ich karierę w Stanach. Tymczasem trasa przeniosła się do Irlandii, gdzie One Direction cieszyło się równie dużą popularnością, co wszędzie indziej: pochodzący z Mullingar Niall był w swoim żywiole, pokazując chłopakom przyjemności płynące z jedzenia irlandzkich kiełbasek i z ogólnej zabawy.
            Mimo natłoku pracy nie stracili poczucia humoru. Ogłoszono nominację do Brit Awards, a One Direction znalazło się w gronie wyróżnionych artystów, więc chłopcy wrzucili na YouTube'a filmik, w którym pracują nad muskulaturą, żeby podnieść swoje pierwsze statuetki.
            To wtedy Harry i Caroline zdecydowali o rozstaniu - mówiąc szczerze, Harry miał tyle na głowie, że nie dawał rady ciągnąć tego związku, choć to nie przeszkadzało mu w znalezieniu sobie nowych miłości. Tymczasem widziano, jak Caroline wymieniła się numerami telefonów z dwudziestojednoletnią gwiazdą The Only Way is Essex, Joeyem Essexem. Harry wreszcie zaczął korzystać ze swojej popularności i odkupił od swojego ojczyma używanego range rovera - oczywiście prasa komentowała, że samo ubezpieczenie nie będzie go kosztować piętnaście tysięcy funtów rocznie.
            Pod koniec stycznia 2012 roku One Direction pojechało na rekonesans do Stanów Zjednoczonych; gdy próbowali przedostać się przez Hollywood, przywitał ich rozentuzjazmowany tłum. Kiedy zdjęcia rozhisteryzowanych fanek przeciskających się, by stanąć bliżej swoich idoli, trafiły na druga stronę Atlantyku, wyglądało na to, że zespół ma coraz większe szanse na podbój Ameryki, co nie było przecież takie łatwe.
            Harry wybijał się z piątki bardziej niż kiedykolwiek: że swoją bujną czupryną, słodkim uśmiechem, brytyjskim akcentem i luzackim urokiem w oczach amerykańskich kobiet uosabiał archetypowego Brytyjczyka. "Chłopców z One Direction nie odstępuje tłum fanów, odkąd pojawili się w Hollywood, chociaż w zasadzie nie są tutaj dobrze znani - powiedział ktoś z branży w rozmowie z "The Sun". - Dziewczyny zaczynają wariować. Uwielbiają akcent chłopaków, a burza loków Harry'ego wywołuje prawdziwe zamieszanie. Chłopaki pracowały nad swoją opalenizną, wylegując się nad basenem Hotelu W, w zachodnim Hollywood. Tymczasem za ogrodzeniem grupy podekscytowanych nastolatek zrobiły obóz, piszcząc i robiąc ogromne zamieszanie".
            Wszystkie gazety opisywały zainteresowanie zespołem, czasami cytując przedziwne źródła: dwudziestodwuletnia córka Arnolda Shwarzeneggera napisała na Twitterze, że Harry jest "słodki". I nie ona jedna. Magazyn "Heat" przeprowadził ankietę, żeby wyłonić "101 Najgorętszych Byczków Świata", a na listę trafili wszyscy członkowie One Direction, w tym Harry na najwyższej, osiemnastej pozycji. David Beckham znalazł się na szczycie, ale to tylko kwestia czasu, kiedy Harry go zdetronizuje.
             Harry'ego cieszyły wieści o Katherine Schwarzenegger, która napisała na Twitterze: "Właśnie obejrzałam z kuzynką pierwszy teledysk One Direction, a Harry Styles jest naprawdę słodki!". "Katherine przyszła do studia, żeby się nam przyjrzeć - powiedział Harry w rozmowie z "The sun" - Wyobraź sobie Arniego w roli teścia. >>Opuść mój dom, jeśli Ci życie miłe<<" (powiedziane z akcentem Arniego). Harry przyznał również, że jego życie nie było zbyt łatwe - chłopcy zostali zmuszeni do skorzystania z windy obsługi hotelowej, kiedy fani cały dzień jeździli z góry na dol i z dołu do góry windą dla gości z nadzieją, że spotkają swoich idoli.
            1 lutego 2012 roku Harry skończył osiemnaście lat, co oznaczało, że może wreszcie pić alkohol w towarzystwie swoich starszych przyjaciółek - przynajmniej w Wielkiej Brytanii. Tymczasem pojawiły się wieści, że amerykańscy menedżerowie chcą zrobić z niego frontmana zespołu. One Direction wciąż nie miało głównego wokalisty, ale nie było wątpliwości, że Harry Harry przyciąga lwią część zainteresowania i szefowie chcieli to wykorzystać. Zespół nagrał gościnny materiał do ICarly, bardzo popularnego programu dla nastolatków w Nickelodeon, i to Harry dostał najważniejszą rolę, a Carly, grana przez Mirandę Cosgrove, miała się w nim zakochać. Harry jednak bal się zmienić status quo - podobnie pozostali chłopcy. Dotychczasowy układ dobrze funkcjonował, więc po co ryzykować? Wszyscy członkowie zespołu byli równi i nikt nie chciał tego zmieniać.
            Wycieczka do Ameryki trwała krótko i chłopcy szybko wrócili do Londynu, spotykając w samolocie sama Kylie Minogue. Niedługo potem Harry'ego widziano na przyjęciu w modnym londyńskim klubie Shoreditch House, zorganizowanym przez Dj-a Radio, Nicka Grimshawa. Harry, który nie mógł jeszcze pić alkoholu, podobno długo rozmawiał z Pixie Geldof, ale chociaż silnie spekulowano na temat łączącej ich relacji, nigdy nie zostali parą. Zamiast tego Harry'ego widziano w barze w zachodnim Londynie, The Social, z kimś, kogo gazety z przyjemnością nazywały "tajemniczą blondynką", która zdecydowanie była już po dwudziestych urodzinach. (Tymczasem Caroline została przyłapana na całowaniu się z dwudziestoczteroletnim Samem McCarthym z nowozelandzkiego zespołu Kids of 88). Reputacja Harry'ego podrywacza rosła z dnia na dzień. Kolega z X Factor, Matt Cardle, zdecydowanie podzielił ta opinię. "Harry bez problemu sobie poradzi. Koleś nie ma żadnych problemów i ma wszystko gdzieś - powiedział po rozstaniu Harry'ego i Caroline - Teraz, gdy już jest pełnoletni, stanie się absolutnie koszmarny, a ja na jego miejscu robiłbym to samo. Gdybyśmy wyszli razem na miasto, chłopak rzuciłby się na wszystko, co pokazałoby się na horyzoncie. Szkoda, że się rozstali, bo mieliby urocze dzieci. Caroline jest bardzo ładną dziewczyną, a z tego, co słyszę, Harry też jest przystojny".
            Wyglądało jednak na to, że stres związany z nowym trybem życia zaczyna zbierać swoje żniwo, bowiem Harry miewał problemy z kręgosłupem, a że wzgledu na czekające wszystkich kolejne koncerty menedżerowie kazali mi uprawiać pilates. What Makes You Beautiful znajdowało się teraz na szczytach list przebojów na całym świecie, podobnie jak ich pierwszy album, który zadebiutował na miejscu pierwszym we Włoszech, Szwecji, Filipinach, Hongkongu i Tajlandii. Chłopcy doskonale radzili sobie w Japonii i na całym Dalekim Wschodzie, a także w Europie i Ameryce: teraz naprawdę stali się gwiazdami światowego formatu.
            Tymczasem Harry coraz częściej postrzegany był jako kobieciarz. Widziano go na przyjęci zorganizowanym przez Stellę McCartney po jej pokazie w Mason's Yard, gdzie chłopak został przyłapany na ożywionej rozmowie z Alexą Chung i modelką Poppy Delevinge. Ta druga wydawała się być pod wrażeniem. "Harry strasznie mi się spodobał - powiedziała w rozmowie z "The Sun". - Przeszedł obok, a mi już leciała ślinka. Uwielbiam jego burzę loków". Poszli potańczyć, tym samym wzniecając plotki o łączącym ich romansie. Harry w którymś momencie poskarżył się, że kiedy ktoś zobaczy go z jakąś dziewczyną, od razu uznaje, że to jego następna partnerka. Dużo mówiło się o jego przyjaźni z Georgią May Jagger, córka sir Micka, jednak pogłoski te okazały się niezgodne z prawdą.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej

Fragment pojawił się tak, jak obiecałam :)

JEŚLI W OGÓLE CZYTACIE TĄ NOTKĘ TO PROSIŁABYM ABYŚCIE PODAŁY TEGO TWITLONEGRA DALEJ, ABY WIĘCEJ OSÓB DOWIEDZIAŁO SIĘ O MOIM BLOGU 

Pytania ? 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
i tak nikt nie skomentuje :c


!! FRAGMENTY BĘDĄ DODAWANE CO WEEKEND. W SOBOTĘ LUB NIEDZIELĘ !!

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 6 - Fragment 2


NA POCZĄTEK PROSZĘ WAS ABYŚCIE PRZECZYTALI NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM

Być może właśnie przez niewinny image publiczność zareagowała obrzydzeniem, kiedy czterdziestojednoletni komik David Williams powiedział Chrisowi Moylesowi w programie Quiz Night, że podobają mu się włosy Harry’ego i chciałby uprawiać z nimi seks (Williams jest heteroseksualistą). Wielu zdegustowanych widzów złożyło skargę do Ofcom. To zdecydowanie nie pasowało do wizerunku One Direction: chłopców będącymi zwykłymi nastolatkami, którzy lubią dziewczyny, ale są jeszcze młodzi i niedoświadczeni. „Dowcip” Williamsa sugerował coś zupełnie innego.
                W listopadzie odbyła się premiera debiutanckiego albumu zespołu, Up All Night, który okazał się kolejnym artystycznym i komercyjnym sukcesem, wspinając się na szczyty list przebojów w szesnastu krajach i zbierając wiele pochlebnych opinii. W Wielkiej Brytanii wylądował na drugim miejscu lity najpopularniejszych płyt stając się najszybciej sprzedającym się debiutanckim albumem 2011 roku, a w Stanach Zjednoczonych One Direction jako pierwszy brytyjski zespół zdobył pierwsze miejsce swoim debiutanckim materiałem. „Wybrano kompozytora dużego kalibru, który stworzył na tą płytę kilka bardzo przyjemnych piosenek – napisało The Sun, dodając: - Jest tylko jeden kierunek dla One Direction: prosto na sam szczyt”.
                Inni krytycy zgadzali się z tą opinią. Płyta ma „nieograniczony potencjał i jest idealnie skrojona pod swój target”, stwierdził Matthew Chisling dla AllMusic. Była też „godnym pochwały dodatkiem do panteonu boysbandów”, jak napisał Zachary Houle z PopMatters, dodając jeszcze, że to „ świetnie zrobiony popowy kawałek”. Zdaniem Roberta Copseya z Digital Spy płyta jest „zgodnie z oczekiwaniami uroczym debiutem z zaskakującym pazurem”. Zdaniem Sophie Goddard „nogi same zaczynają podrygiwać w takt tych piosenek”. I tak dalej, i tak dalej. Znalazło się też oczywiście kilku sceptyków, ale większość stwierdziła, że chłopcy spełnili pokładane w nich nadzieje. To samo w sobie jeszcze podniosło poprzeczkę oczekiwań. Podczas gdy wcześniej nie mieli się do czego porównywać, teraz ich kolejny album musiał być przynajmniej równie dobry.
                Dotyczyło to również ich następnego singla, ale kiedy Gotta Be You ukazało się w listopadzie2011 roku, spełniło pokładane w nim oczekiwania. Napisany przez Augusta Rigo i Steve’a Maka kawałek trafił na trzecie miejsce list przebojów, stając się tym samym drugim przebojem One Direction i znów zbierając wiele pozytywnych opinii krytyków; Robert Copsey dał mu cztery na pięć gwiazdek. Liczyła się również data wydania: premiera odbyła się w gorącym, świątecznym okresie. Mówiło się, że nowe gwiazdy zagrażały tym o ustalonej już pozycji, na przykład Michaelowi Boublemu, The Wanted, Jutinowi Bieberowi czy innym uczestnikom X Factor, JLS.
                Minął już cały rok od czasu, kiedy chłopcy w programie zwrócili na siebie uwagę całego kraju, a teraz powrócili na scenę swojego triumfu, żeby zaśpiewać z Lady Gagą w ramach ósmej edyscji show. Każdy z chłopaków szanował artystkę ze względu na jej spektakularny sukces, a łączyło ich coś jeszcze – jej producent, RedOne, pracował przy jednym z kawałków z płyty One Direction. „To on nas przekonał – wyjaśnił Harry dziennikarzom za kulisami. – Opowiedział nam, jak przyjemnie się z nią współpracuje, że jest profesjonalistką i nie boi się ciężkiej pracy. I, co najważniejsze, że to bardzo fajna dziewczyna”.
                Poznając bliżej świat show-biznesu, chłopcy zaczęli się pojawiać w popularnych programach charytatywnych, takich jak Children In Need, gdzie stanęli obok Kylie Minogue, Aleshy Dixon, Fearne Cotton, Adele, Steps, Susan Boyle oraz sir Terry’ego Wogana. Patrząc na „Daily Star Sunday” rozdające podpisane przez chłopaków lalki One Direction, trudno było przypomnieć sobie czasy, kiedy ta piątka nie dominowała w świecie celebrytów. Tymczasem zaczęły pojawiać się plotki o romansie Harry’ego z Caroline Flack. Owszem, różnica wieku wywołała zdziwienie, ale sam zespół był taką sensacją, że rozkwitający związek Harry’ego wzbudził tym większe zainteresowanie mediów. Cała piątka trafiła do corocznej publikacji magazynu „Tatler”, czyli Little Black Book, gdzie pojawiły się najlepsze partie w Wielkiej Brytanii, a coraz większa liczba fanek podzieliła tą opinię.
                Wreszcie położono kres intensywnym spekulacjom i ogłoszono, że One Direction podpisało umowę z amerykańską firmą fonograficzną. Wybrali Columbę, z którą współpracowała miedzy innymi Adele, a także Bob Dylan, Bruce Springseen oraz Dawid Bowie. Oprócz publicznych gratulacji składano też poważne propozycje biznesowe: w grę wchodziły teraz naprawdę duże pieniądze, a szefowie Columbii chcieli jak najwięcej zarobić.  Jak twierdzi Steve Barnett, jeden z prezesów wytwórni, decyzja o współpracy z One Direction nie należała do trudnych. „Inni wykonawcy z tej kategorii trochę już się postrzelili – powiedział. – Po prostu pomyślałem, że jest jakaś luka i może oni zdołaliby ją wypełnić”. Planowano szeroko zakrojoną kampanię marketingową, w tym akcję na Facebooku mając na celu wypromowanie chłopaków w Stanach, która w ciągu kilku dni przyciągnęła  pięćdziesiąt tysięcy fanów. To była dość innowacyjna taktyka: podczas gdy normalnie wydano by pierwszy singiel, a potem zorganizowano zorganizowano trasę koncertową, tym razem do podkręcenia zainteresowania One Direction w pierwszej kolejności wykorzystano portale społecznościowe. Proszono fanów o podpisanie petycji i wzięcie udziału w konkursie, w którym do wygrania był koncert w ich mieście – wygrało Dallas, a grupa urosła do czterystu tysięcy członków.
                Chłopcy mieli też inne zajęcia. Ósma seria X Factor miała raczej średnią oglądalność: Simon Cowell był nieobecny, co nie wyszło programowi na dobre, a do tego nikt z wykonawców nie zwrócił na siebie takiej uwagi jak ci z zeszłego roku. Finaliści po raz kolejny połączyli siły, by wydać singiel charytatywny, ale obawiano się, że tym razem może nie udać się go dobrze sprzedać. W końcu One Direction i JLS zostali poproszeni o dołączenie do projektu – którym było nagranie coveru Wishing On A Star Rose Royce – żeby zebrać pieniądze dla fundacji Together For Short Lives, by mogła dalej pomagać dzieciom, które mają niewielkie szanse na osiągnięcie dorosłości. Później chłopcy pojechali odwiedzić hospicjum Rainbows Children, które powstało dzięki tej fundacji, gdzie opowiedzieli, jak bardzo się cieszą, że mogą pomóc. Do tego wszystkiego zachęcał ich Simon Cowell, który, oczywiście, jako zdecydowanie największy wygrany X Factor, starał się w ten sposób dać coś od siebie.
                Tyle się działo, że chłopcom coraz trudniej było stać twardo na ziemi, chociaż naprawdę się starali. Wszyscy nadal utrzymywali kontakt ze starymi przyjaciółmi, chociaż Harry coraz częściej był widywany był w kręgach celebryckich, nie tylko z Caroline, ale także z Jamesem Cordenem i Rio Ferdinandem. Coraz częściej to inne gwiazdy chciały się spotkać z nim, a nie na odwrót – wystarczyło zdjęcie z Harrym albo innymi członkami One Direction, żeby przyciągnąć choć trochę uwagi.
                Chłopcy zaczynali zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli któryś z nich dał się sfotografować z jakąś dziewczyną od razu zakładano – czasami słusznie, czasami nie – że to jego nowa sympatia. Nie działało to szczególnie korzystnie na ich wizerunek, a do tego bardzo często były to wyłącznie płotki. Z całych sił próbowali udowodnić, że nie są kobieciarzami, ale zważywszy na ogromny rozgłos – a także związek Harry’ego i Caroline, który wtedy był tajemnicą poliszynela – nikt w to nie wierzył. Może i członkowie zespołu pozowali, jak to sami ujęli, „zwykłymi nastolatkami”, ale znaleźli się w wyjątkowej sytuacji i trzeba było im wybaczyć, że próbują z tego czerpać przynajmniej trochę przyjemności.
                Z okazji premiery nowego albumu ITV2 wyemitowało film dokumentalny pod tytułem One Direction: A Year in the Making, w którym znalazły się zakulisowe materiały pokazujące ich historię od udziału w X Factor aż do czasu, gdy zdobyli status supergwiazdy. Chłopcy opowiadają w nim, jak burzliwy był to dla nich rok, a ich rosnącego zaskoczenia reakcjami fanów, gdy podróżowali po całej Europie, wprost nie dało się nie zauważyć.
                Harry, oczywiście, najwyraźniej doskonale się bawił i zaczynał być porównywany do pewnego wyjątkowo sławnego gwiazdora rocka. Nadchodziła właśnie pięćdziesiąta rocznica założenia The Rolling Sotnes i chociaż porównania dotyczyły największego rockandrollowego zespołu świata – jak lubią być spostrzegani Stonesi – i raczkującego dopiero One Direction, trudno oprzeć się wrażeniu, że Harry ma wiele wspólnego z Mickiem Jaggerem. Pomijając fakt, że oboje lubią kobiety, jest między nimi wyraźne fizyczne podobieństwo. Oboje są smukli i chociaż Mick jest już trochę siwy, Harry z powodzeniem mógłby udawać młodszą wersję Stonesa. Oboje mają znak rozpoznawczy – Mick swoje słynne usta, a Harry bujną czuprynę. Dobrze rokuje to świeżo upieczonemu wokaliście, bo Mick Jagger stał się prawdopodobnie największym gwiazdorem rocka, jakiego widział świat. Gdyby Harry zdołał powtórzyć choćby ułamek tego sukcesu, miałby przed sobą poważną karierę. Jego koledzy z zespołu nawet z tego żartowali, mówiąc, że kupili Niallowi naturalnych rozmiarów figurę woskową Baracka Obamy (nigdy nie udało się potwierdzić, czy to prawda), a Harry’emu kupią taką przedstawiającą Micka.
                Być może właśnie rosnąca reputacja Harry’ego jako podrywacza zachęciła pewnego sławnego wampa do zabrania głosu. Nancy Dell’Olio, która z pięćdziesiątką na karku była za stara chyba nawet dla Harry’ego, z całych sił próbowała udowodnić, że ma nowe grono wielbicieli – One Direction. Poznali się w Dublinie, gdzie stali razem przed garderobą. „Wydawali się zafascynowani – powiedziała Nancy w rozmowie z The Sun. – Jeśli im się podobam, zmierzają w dobrym kierunku. Cieszę się, że nie są zainteresowani kobietami pokroju Cheryl Cole. Bycie z kimś dojrzałym to okazja do czytania razem książek i szybkiej nauki”. Chłopcy nie odpowiadali na tą dziwną deklarację, ale skoro zwróciła na nich uwagę sama Nancy Dell’Olio, stało się jasne, że nie podobają się tylko przedstawicielkom sowjego pokolenia – jak wcześniej ktoś zauważył, matki też ich uwielbiały.
                Kiedy zbliżał się finał kolejnej edycji X Factor, raz jeszcze wezwano chłopaków, żeby użyczyli show trochę swojego blasku. Razem z nimi z tej okazji ściągnięto całkiem pokaźnie grono gwiazd dużego kalibru, więc One Direction miało wystąpić na jednej scenie z Coldplay, Leoną Lewis, Michaelem Boublem, JLS oraz Westlife. Szefowie programu byli zdeterminowani, żeby zakończyć tę średnio udaną decyzję z pompą, ponieważ już tytułowano ją jednym z najważniejszych wydarzeń telewizyjnych tego roku. Sędziowie czyli Gary Barlow, Tulisa i Kelly Rowland, zostali również wezwani na scenę. Ostatecznie show wygrało girlsband Little Mix i był to pierwszy zwycięski zespół w historii programu.  Pikanterii całej sprawie dodał fakt, że Little Mix wspierało One Direction. Plotkowano, że jedna z członkiń, Perrie Edawards, zaczęła się spotykać z Zaynem. Ich związek chyba okazał się pierwszą ofiarą zwycięstwa girlsbandu, bo najwyraźniej dziewczyna rzuciła go, mówiąc, że chce się skupić na karierze.
                Niezależnie od wszystkiego show okazało się rozczarowaniem. Mimo całej plejady gwiazd oglądalność spadła o trzy i pół miliona widzów w porównaniu z poprzednią edycją – nieobecność Cowella dała się we znaki – i pokonał ją program Strictly Come Dancing, co wzbudziło obawy o przyszłość X Factor.
                Chłopcy nie musieli się jednak niczym martwić. Zaczynają pierwszą trasę koncertem w Wolverhampton, pokazywali wszystkie swoje mocne strony. Oto mieli szansę, żeby przedstawić listę szokujących, gwiazdorskich wymagań, ale zamiast tego poprosili po prostu o żelki Haribo oraz czyste spodnie i skarpetki. Kiedy się pojawili, z przyjemnością odkryli, że w ich garderobie jest sauna oraz łaźnia parowa. „To jest to – powiedział Louis w rozmowie z The Sun. – Przed każdym koncertem będziemy razem korzystać z sauny i łaźni parowej”. Z pewnością każdy z nich zjadł swoją porcję żelków przed wyjściem na scenę – być może to dzięki zawartemu w nich cukrowi mieli w sobie energię, której potrzebowali, by zachwycać swoich oddanych fanów.
                Ten koncert okazał się strzałem w dziesiątkę. One Direction zaczęło od kawałka Na Na Na, który trafił na płytę What Makes You Beautiful, a potem publiczność usłyszała mieszankę piosenek z ich albumu i numerów z programu X Factor. Wśród pozostałych piosenek znalazły się również covery Valerie Amy Winehouse oraz Use Somebody Kings of Leon, a także Gotta Be You i One Thing, które miało trafić na ich kolejny singiel. Oczywiście nie zabrakło też What Makes You Beautiful, które wywołało żywiołową reakcję widowni.
                Dla chłopaków to nadal było nowe doświadczenie i radzili sobie z nim na wiele sposobów. Na przykład wyobrażali sobie, że są kimś innym. Jak powiedział Louis Jamesowi Cabooterowi z The Playlist:, „Kiedy jesteśmy na scenie,  czasami udajemy, że jesteśmy kimś innym, albo wchodzimy w czyjąś rolę. Liam to fan Take That, więc myśli, że jest Garym Barlowem”. Liam dodał: „Kiedy widzę, że ktoś robi coś na scenie, ja to powtarzam i wyobrażam sobie, że patrzę na siebie. To dziwne. Bardzo dużo rzeczy kradnę od innych ludzi”. Harry robił podobnie: „Uwielbiam Chrisa Martina. Czasami udaję go na scenie”. Tak naprawdę każdy z nich tworzył swój własny wizerunek sceniczny – najwyraźniej potrzebowali masek, żeby móc się schować i poradzić sobie z nagłą sławą.
                Chłopcy musieli przyzwyczaić się do życia w drodze. Każdy zespół, który chce coś osiągnąć, musi poświęcić wiele czasu na trasy koncertowe, a One Direction nie było wyjątkiem. Podróżowali po kraju specjalnym busem oklejonym plakatami i zdjęciami – Harry twierdził, że miał nad łóżkiem zdjęcie Liama; Louis odpowiedział, że nie ma w tym nic złego, bo Liam i tak wygląda jak dziewczyna – i żyli na walizkach. Więź łącząca chłopaków stała się jeszcze silniejsza; i bardzo dobrze, bo spędzili ze sobą tyle czasu, że wszelkie spięcie między nimi mogło mieć katastrofalne skutki. Chłopców łączyło jedno: tylko oni wiedzieli, jak to jest z dnia na dzień z nikomu nieznanego solisty  stać się członkiem zespołu o nazwie One Direction. Każdy czuł tę samą presję i stres, a jeśli cos było dla nich zbyt trudne, przynajmniej mogli się nawzajem wspierać. Niewątpliwie nie żyli już jak zwyczajni chłopcy.
                Harry nadal cieszył się każdą chwilą. Pewne rozbawienie wywołało odkrycie, że „Harry” stało się najczęściej nadawanym chłopcom imieniem w 2011 roku, a sam wymieniany był w doborowym towarzystwie innych słynnych Harrych, na przykład księcia Harry’ego, Harry’ego Pottera oraz perkusisty McFly, Harry’ego Judda. Dało się odczuć, że Harry Styles szedł z duchem czasu. Harry się stało modnym imieniem, a Styles – jednym z najbardziej znanych Harrych.
                To zamieszanie nie miało jednak na niego takiego wpływu jak na fanów. Pogróżki, które otrzymywała Caroline Flack, kiedy opinia publiczna dowiedziała się o jej związku z Harrym, były niepokojące, a teraz coś podobnego przydarzyło się także niektórym fanom. Kiedy chłopcy zachęcili swoje czytelniczki na Twitterze, by zgłaszały się, jeśli chcą usłyszeć od nich serenadę, Harry miał zaśpiewać dwudziestoletniej Hollie Gilbert. Do tego niezwykłego wydarzenia doszło na koncercie otwierającym trasę niemal natychmiast sprowokowało to okropne komentarze ze strony internetowych trolli, na przykład: „Myślę, że jest żałosna” oraz „Nie jesteś nawet ładna, dlaczego Harry cię wybrał?” (tak na marginesie Hollie jest bardzo ładna, co być może wzbudziło zazdrość).
                Na cel obrano też kilka innych dziewcząt, dlatego menadżerowie postanowili nie ryzykować i zrezygnowano z tej części koncertu. Pojawiły się problemy, których chłopcy wcześniej nie doświadczyli: chociaż serwisy społecznościowe istniały już od jakiegoś czasu, nikt nie spodziewał się, że zupełnie niewinne zaproszenie fanów do nawiązania kontaktu spotka się z taką reakcją. Okropna mniejszość – a był to tylko maleńki procent wielbicieli zespołu – zdołała pozbawić resztę przyjemności, ponieważ przez ich złośliwość przestano wybierać dziewczęta do wysłuchania serenady. Takie są wady bycia idolem w dzisiejszym cyfrowym świecie.
                Kolejną trudność nastręczał fakt, że stracili resztki prywatności, chociaż czasami z własnej winy. Harry i Louis w dzielonym własnym mieszkaniu zorganizowali hałaśliwą imprezę sylwestrową, na której obecny był James Corden i całą gromada dziewczyn. Harry’emu zrobiono zdjęcie, kiedy obejmował jakąś blondynkę – Caroline była w tym czasie w Indiach, chociaż Harry pamiętał, by do niej zadzwonić – a fotografie oczywiście trafiły w ręce dziennikarzy. Chłopcy nie okazali skruchy. „Nasza impreza sylwestrowa była zupełnie szalona!”, napisał na Twitterze Louis. Wyglądało na to, że bycie gwiazdą ma swoje plusy.
                Niczego nie uznawali za pewnik. W drodze powrotnej z koncertu członkowie zespołu i ekipy technicznej znajdowali się w busie, kiedy uderzył ich z tyłu jakiś samochód. Trójka chłopaków – Louis, Zayn i Niall – cierpiała na poważne bóle głowy, a na miejsce zdarzenia wezwano policje i pogotowie. Wszyscy mieli pewne dolegliwości spowodowane potężnym szarpnięciem, a przerażeni fani szybko zareagowali na Twitterze. Z początku martwiono się, że ktoś mógł zostać śmiertelnie ranny, ale chłopcy, choć trochę poturbowani, mieli szczęście.
                W związku z wypadkiem obawiano się o losy następnego koncertu, który miał się odbyć Plymouth, ale chłopcy nie zamierzali go odwoływać. „Nie martwcie się, nic nam się nie stało”, napisał na Twitterze Niall. Zdawał sobie sprawę, że kontynuowanie trasy jest bardzo ważne i nie mogą zawieść swoich fanów. Dlatego weszli na scenę w Plymouth Pavilions, by zachwycić fanów i udowodnić, że są profesjonalistami i rozumieją, czego się od nich oczekuje. To był świetny początek 2012 roku.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej,

Wiem dawno nie pojawił się żaden fragment. Powód ? Szkoła… Było zebranie i przez cały miesiąc poprawiałam oceny i do tego jeszcze jestem chora, siedzę w domu od kilku dni. Dzisiaj dopiero byłam w stanie przepisać ten fragment.

W ramach rekompensaty za to, że nie było fragmentu ponad miesiąc postanowiłam przepisać do końca rozdział.



INFORMOWANI

Następna sprawa to informowani.

Ponieważ niektórzy z Was zmieni swoje nazwy na tt prosiłabym o ponowne wpisanie się w zakładce „informowani”. Poprzednie komentarze są usunięte i osoby które zapisały się wcześniej, a nie zrobią tego teraz nie będą informowane o kolejnych fragmentach.





MOJA PRZYJACIÓŁKA ZACZĘŁA PISAĆ FANFICTION O ONE DIRECTION I BYŁABYM WDZIĘCZNA GDYBYŚCIE WESZLI, PRZECZYTALI PROLOG I PIERWSZY ROZDZIAŁ ORAZ ZOSTAIWLI PO SOBIE KOMENTARZ ABY WIEDZIEĆ CZY JEST SENS, ABY PISAĆ DALEJ TO FANFICTION.




Pytania ?




Kiedy pojawi się następny fragment ?

W sobotę lub niedzielę.